Poruszony obraz – o grupie łączącej psychoterapię tańcem i ruchem z arteterapią. Aleksandra Rayska

Przez cztery lata pracując w klinice na Harlemie w Nowym Jorku, miałam szansę współprowadzić grupę terapetyczną, która łączyla psychoterapię tańcem i ruchem z arteterapią. Ja wnosiłam swój ruchowow, cielesny kawałek, a arteterapeutka, z którą współprowadziłam swoje doświadczenie w tej modalności.

Od początku zależało nam na tym aby nie była to terapia tańcem i ruchem z elementami arteterapii, lub na odrót arteterapia z elementami ruchu. Chciałyśmy znaleźć formę ekspresji i pracy terapeutycznej, która będzie zaróno jednym jak i drugim, a nie będzie używać jednej z metod na doczepkę. Pracowałyśmy z grupą dzieci w wieku 7-8 lat (które rosły razem z grupą), pochodzących z rodzin, które zmagały się z wielorakimi trudnościami. Tworząc swoje unikalne podejście do kreatywności, szukałyśmy tego co jest sztuką plastyczną w ruchu (tak jak w momencie kiedy dzieci malowały tańcząc), i tego co jest ruchem w sztukach plastycznych (tak jak skupienie na poruszaniu się kredki na papierze). W ten sposób starałyśmy się stowarzyć połączenie pomiędzy tym co wewnętrzne, a tym co zewnętrzne. Pomiędzy światem uczuć, myśli, przeżyć i relacji a ich zewnętrznym odzwierciedleniem.

Ruch ma to do siebie, że znika jak tylko się skończy. Malunek na kartce pozostaje po namalowaniu. Dla grupy, z którą pracowałyśmy przechowywanie ich prac plastycznych, jako namacalnego dowodu na to, że grupa i terapia nie znika z momentem kiedy kończy się sesja, było niezwykle ważne. Nadawało ciągłość. Ruch zaś dawał szansę na momentalne uwolnienie, odczucie. Tak tylko jak ciało potrafi.

BLOG